Przemyśleń ciąg dalszy…

Bycie samorządowcem a tym samym bycie w Radzie to ciężki kawał roboty, który rzadko jest rozumiany i doceniany. Jeszcze trudniejszy jest czas wyborczy…

W swoim życiu lubię łączyć różne doświadczenia i historie. Są momenty, których nie zapomni się do końca swojego życia. Takim właśnie czasem było wejście do Rady oraz wyjazd w Pamir i próba zdobycia Piku Lenina (7134mnpm) w warunkach zimowych. Krótko mówiąc parę lat temu wraz z moim przyjacielem porwaliśmy się na coś nad czym walczyli wybitni himalaiści. Nie mniej jednak po to są marzenia, żeby próbować po nie sięgać.

Podobnie wyglądała moja wizja wejścia do Rady Gminy Sobótka. Wydawało mi się, że zrobię tam porządek, zrealizuje masę pomysłów i odwrócę wszystko do góry nogami.

Zarówno w jednym jak i drugim przypadku życie zweryfikowało moje śmiałe zapędy. Udało się dojść do pewnego miejsca nabrać doświadczenia, świadomości i poznać problemy jakie wiążą się z daną dziedziną. Czas, który został poświęcony zarówno w jednym jak i drugim przypadku przyniósł efekty. Ani w jednym ani w drugim nie udało się osiągnąć szczytu, ale udało się poznać „górę” pełną problemów, inspiracji, doświadczeń, możliwości oraz poznać samego siebie.

W obu tych sytuacjach najgorszy był finał…

Po powrocie z ponad miesięcznego wyjazdu, pełen szczęścia, że żyję otrzymałem szereg gorzkich słów typu: „to co nie udało wam się wejść na szczyt”, „trzeba było zrobić to inaczej”, „co to za wyczyn dojść do 5000mnpm”. Nigdy nie zapomnę tych ciężkich słów, które strasznie bolały. Miesiąc spania w namiocie w temperaturach do -40oc, 1500kcal racji żywnościowej na dzień, dźwiganie sprzętu około 40kg na głowę a do tego walka z żywiołami…

Po 4 latach kadencji czuje się jak po powrocie z wielkich gór. Na każdym kroku czuje ciosy, w postaci negowania każdej decyzji Rady, krytykowania naszego działania. Próby udowodnienia, że nic nie zrobiliśmy.

Zarówno w jednym jak i drugim przypadku wiem, że dałem z siebie naprawdę dużo. Czasem przeciwności losu nie pozwalają zrealizować naszych planów, ale najważniejsze jest to abyśmy wewnątrz siebie czuli, że zrobiliśmy to co w naszej mocy i czuli wewnętrzny spokój, że każda decyzja była zgodna z własnym sumieniem. Pocieszające jest to, że są osoby, które to doceniają i o tym mówią. To dzięki nim dalej walczę i idę do przodu.

Uważam, że jako Rada zrobiliśmy wiele pozytywnych rzeczy i trzeba o tym głośno mówić, bo krytykować jest łatwo a realizować trudno.

Kontakt

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości

Wpisz wynik w celu weryfikacji

Przesyłając ten formularz wyrażasz zgodę na przetwarzanie podanych danych w celu skontaktowania się z Tobą za pośrednictwem podanego adresu email oraz innych danych kontaktowych. Administratorem przetwarzającym podane dane jest Aleksander Łężniak. Dane będą przetwarzane tylko i wyłącznie dla celów kontaktowych związanych z przesłanym przez ciebie zgłoszeniem oraz zgodnie z polityką prywatności tej strony.